23 listopada 2018

BOHATER SZCZEPU

IGNACY JAN PADEREWSKI.

BOHATER SZTUKI I OJCZYZNY (i naszego szczepu)

Mówiono o Paderewskim, jeszcze w czasach mu współczesnych, że był podwójnym bohaterem: sztuki i ojczyzny. Jako artysta potrafił swoją sztuką i siłą swojego talentu zachwycać oraz porywać największe audytoria. Dzięki temu mógł utorować sobie drogę do świata polityki i w efekcie uczynić wiele dobrego dla ojczyzny, którą wielbił, szanował i której służył ponad wszystko. Gdy podjął się misji bycia politykiem, chcąc działać na rzecz pokoju i odzyskania przez Polskę niepodległości, wielcy tego świata z pełnym szacunkiem dla tego męża stanu mówili o nim, że żaden kraj nie mógłby życzyć sobie lepszego obrońcy. W odezwie do Polonii amerykańskiej pisał: „Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej była i jest treścią mego istnienia, urzeczywistnienie jej było i jest jedynym celem mego życia”.

Rodzinny dom na Kresach

Ignacy Jan Paderewski urodził się w Kuryłówce na Podolu 6 listopada 1860 roku, w rodzinie kultywującej tradycje patriotyczne polskich powstań narodowych: powstania listopadowego i powstania styczniowego. Ojciec przyszłego pianisty i kompozytora był szlachcicem, ród Paderewskich, pieczętujący się herbem Jelita, wywodził się z miejscowości Padarewo na Podlasiu. „Pochodzę z niezamożnej starej szlacheckiej rodziny. Takich rodzin w dawnej Polsce było wiele tysięcy” – pisał Paderewski. Pierwszych 12 lat życia przyszły artysta spędził właśnie na Kresach, w domu, w którym nie brakowało problemów i trudności dnia codziennego. W kilka miesięcy po narodzeniu Ignacego zmarła jego matka. Ojciec za pomoc powstańcom styczniowym został aresztowany.

Ojciec Ignacego zajmował się zarządzaniem dóbr ziemskich posiadaczy kresowych, stąd częste zmiany pobytu familii. Ważna była atmosfera panująca w rodzinie, w której dużą wagę przywiązywano do domowego kształcenia, w tym również muzycznego. Chłopiec miał zatem swoich nauczycieli, a jednym z nich był weteran powstania listopadowego, były kapitan wojsk polskich Michał Bobiński. Jak wspominał Paderewski: „Dzięki niemu zdobyłem gruntowną znajomość historii Polski, on też podsycał i utwierdzał mój gorący patriotyzm”. Ojcu zaś zawdzięczał „staranne wychowanie domowe pod kierunkiem guwernantek i nauczycieli”. Atmosfera domu pobudzała ów „pęd do działalności patriotycznej bardziej niż jakiejkolwiek innej”. Z kolei postępy, jakie czynił w grze na fortepianie, dostrzeżone również przez „znaczniejsze osoby z okolicy”, wpłynęły na to, że jesienią 1872 roku ojciec Ignacego postanowił wysłać syna na dalszą naukę muzyki do Warszawy.

Lata edukacji w Warszawie

Miał 12 lat, gdy po raz pierwszy przybył do Warszawy. Tu w latach 1872–1878 od podstaw uczył się gry na fortepianie oraz kompozycji. W czerwcu 1872 roku zdał ostatnie egzaminy. Na koncercie dyplomowym zagrał pierwszą część Koncertu a-moll Edwarda Griega, a na popisie kompozytorskim zaprezentował pieśń Dola swojego autorstwa (do słów Władysława Syrokomli). W ten sposób został mu przyznany „patent” ukończenia Instytutu Muzycznego, dzięki któremu, a także dzięki przychylności dyrektora Apolinarego Kątskiego, mógł podjąć pracę w tymże Instytucie jako nauczyciel fortepianu w klasie „niższej”. W wieku 20 lat poślubił Antoninę Korsakównę, która w niespełna rok, tuż po narodzinach ich syna Alfreda, zmarła. (Niepełnosprawnemu Alfredowi, poruszającemu się na wózku, dane było przeżyć tylko 20 lat).

Choć życie nie szczędziło Paderewskiemu trudności, czuł, że jego powołaniem pozostaje muzyka. W 1882 roku po raz pierwszy wyjechał do Berlina na studia kompozytorskie. Drugi wyjazd, również do Berlina, miał miejsce dwa lata później. Wówczas też uznał, że właśnie kompozycja jest tą dziedziną, której może oddać się w pełni. W jego zdolności kompozytorskie wierzyły osoby z bliskiego mu kręgu, między innymi zaprzyjaźniony skrzypek Władysław Górski. Paderewski miał już wówczas swojego berlińskiego wydawcę: Bote und G. Bock, a kompozytorski koncert zorganizowany w tym mieście został dobrze oceniony przez takie autorytety jak Joseph Joachim czy Anton Rubinstein.

Kompozytor czy pianista?

W kraju podczas koncertów między innymi z Władysławem Górskim wykonywał własne utwory. Pojawiło się pytanie: być pianistą czy kompozytorem? Władysław Żeleński uznał, że jako pianista ma Paderewski „przyszłość wielką”, jako kompozytor natomiast – „jeszcze większą”. Latem 1884 roku, w Zakopanem, gdzie spotykała się polska artystyczna i naukowa elita, Paderewski poznał Helenę Modrzejewską, cieszącą się sławą światową artystkę dramatyczną. Ich wspólny koncert w Hotelu Saskim w Krakowie, który odbył się 3 października 1884 roku, przyniósł dochód na tyle pokaźny, że Paderewski mógł zrealizować swoje marzenie: wyjechać do Wiednia na studia pianistyczne u sławnego Teodora Leszetyckiego. W Wiedniu Leszetycki z nadspodziewaną serdecznością przyjął przybysza z Warszawy, ułatwiając mu nawiązanie kontaktów z tamtejszym środowiskiem. Paderewski w Wiedniu kształcił się właściwie od podstaw, najpierw pracując nad korektą dotychczasowych złych nawyków pianistycznych, a następnie nad rozwojem właściwej techniki. Była to doprawdy praca tytaniczna – znakomita ilustracja tego, co Paderewski zwykł później powtarzać: że droga do sukcesu to 10% talentu i 90% pracy. Choć pianistyce w tym czasie poświęcał najwięcej czasu, to jednak wciąż stawiał na kompozycję. W korespondencji z 1885 roku zwierzał się z problemów: „Uczyć się można tylko za młodu. W moim wieku nauka staje się już męczarnią”. Pomimo tych zwątpień Paderewski nie rezygnował z dalszych studiów pianistycznych. Zachęcał go do tego Leszetycki, wciąż przypominając, że tak wielkiego talentu nie powinno się zaniedbywać, wszak jest to dar od Boga. Tak ów pedagog i kompozytor mówił o swoim uczniu:

To wielkie serce – wielka głowa i niezmierzony hart woli. Będzie on genialnym artystą do końca życia, gdyż ma charakter, gdyż poza pracą umiał nie widzieć, nie znać innych celów. Przez cztery lata kształcił się u mnie, z tych dwa poświęcił wyłącznie pięciopalcówkom, aż wreszcie zdobył to, co nazywamy techniką. Po technice pracowaliśmy nad wyrobieniem stylu, to znaczy w moim pojęciu nad pogodzeniem indywidualności wirtuoza z intencjami kompozytora.

Plon studiów w Wiedniu

Studia u Leszetyckiego nad techniką oraz nad repertuarem wkrótce miały przynieść wspaniałe efekty. Ów pedagog swoim nazwiskiem firmował kariery wielu wielkich pianistów epoki romantycznej, takich jak Anetta Jesipowa, Ignacy Friedman, Mieczysław Horszowski, Józef Śliwiński, Aleksander Braiłowski, Artur Schnabel, Benno Mojsiejewicz, Ernest Schelling, Ossip Gabryłowicz czy Mark Hambourg.

Paderewski od legendarnej szkoły Leszetyckiego również się nie odżegnywał i zawsze podkreślał, jak ważną rolę odegrały jego wiedeńskie studia pianistyczne, tyle że nie do końca zgadzał się z tezą, iż on sam miałby być jedynie „produktem” tej nauki. Mimo to podkreślał, że od swojego nauczyciela przejął zarówno umiejętność właściwego ćwiczenia, jak i sposób interpretacji wielu dzieł, w których chodziło między innymi o grę tempo rubato. Mówił, że przede wszystkim nauczył się właściwego sposobu wydobycia dźwięku, który miał być „pełny”, „męski”, ale nie miękki; dźwięczny, ale nie hałaśliwy. Istniała jednak znacząca różnica w podejściu ucznia i mistrza, mianowicie jedna z naczelnych zasad sztuki wykonawczej: wierność temu, co zapisał w swoich nutach kompozytor. Dla Paderewskiego była to idea nadrzędna, Leszetycki natomiast, kierując się ówczesną modą na dość powierzchowną wirtuozerię, nie przywiązywał do owej wierności większej wagi, co w efekcie spłycało nieco prezentację kompozytorskiego dzieła.

Na plon wiedeńskich studiów Paderewskiego składają się również ówczesne jego kompozycje: Sonata skrzypcowa, cykle miniatur fortepianowych, wreszcie Koncert fortepianowy, który po raz pierwszy w Wiedniu wykonała Anneta Jesipowa. Tak polski twórca pisał z Wiednia do ojca 23 grudnia 1888 roku:

“Wyrobiłem sobie imię, dość nawet pokaźne, w Paryżu, Brukseli, Pradze, Wiedniu, no i trochę w Niemczech; długi moje nieco się zmniejszyły i wreszcie, co mię najbardziej cieszy, napisałem dzieło najlepsze ze wszystkich dotychczasowych utworów moich, mianowicie ten koncert na fortepian z orkiestrą.”